Dobra, dwa łyki kawy i do roboty, chłopaki się schodzą, zaczyna być wesoło, kolejny dzień zaczynamy tą samą piosenką i śmiejemy się, że trzeba nagrać nową playlistę, bo ta leci już od miesiąca. Lodówki podręczne już powoli wypełniają się dodatkami, każdy jest odpowiedzialny za coś. Zbliża się już 12, a my już od prawie 3 h na kuchni, gdzie jest około 40-50 stopni gotujemy dzień w dzień po 12-14 h. Uśmiechamy się, jak ktoś ze znajomych mówi nam, że jest zmęczony, że mu ciężko, jak pracuje po 8h dziennie przez 5 dni w tygodniu. Dla nas dzień wolny, to zazwyczaj w środku tygodnia, a weekend, zaraz...co to było, może to było w środę, jak odsypiałem na kanapie ostatni tydzień. To chyba najlepsza możliwa opcja odpoczynku dla nas.
Już niedługo Święta i Sylwester, w sumie gastronomia jest zamknięta dwa razy w roku: tzn. 1 dzień Świąt Bożego Narodzenia, oraz Wielkanoc. Resztę dni, chcemy czy też nie, ale pracujemy. Nikt w sumie nie narzeka, taka praca, pasja. Tutaj ciężka praca, pasja nabiera znaczenia, bo poświęcamy czas, który 80% ludzi spędza z rodziną czy kimś bliskim. Jest coś w tym powiedzeniu że „kto otwiera restaurację, to w niej mieszka”. Ale skupmy się jeszcze chwilę nad tym kto jest kucharzem. Kucharzem powinna być osoba, która świata poza kuchnią nie widzi, która jak opowiada o kuchni, to... chce się jeść. Lawirujemy gdzieś pomiędzy byciem fizykiem w kuchni, a artystą na talerzu, bo oczy jedzą pierwsze, taki foodporn.
W pracy częściej nie jemy niż jemy, tego fenomenu akurat jako kucharz nie rozumiem, może dlatego nie jemy, że ciągle próbujemy tego, co ugotowaliśmy, tak skubiemy kawałek po kawałku i to nazywamy jedzeniem. Zdziwicie się, ale lodówka w domu jest często pusta, uzupełnia się ją tylko o podstawowe składniki, tak by przeżyć niespodziewaną wizytę gości po pracy albo najazd rodziców czy teściów, kiedy można by było pospać. W sumie nie dziwią mnie już zakupy po 23, gdzie jedną nogą już w łóżku, ale ręką ściągam produkty z półek. Nasza kuchnia jest w pracy, a nie w domu.To w pracy się popisujemy przed sobą nawzajem, zdrowo rywalizujemy. Jak coś jest dobre, znaczy że „petarda”.
Gdzieś pomiędzy tym wszystkim jest nasza rodzina, a przede wszystkim nasze dziewczyny, narzeczone, żony. Kucharz to facet, dla którego kobieta jest bardzo ważna, na pewno częściej niż inni możesz testować zasadę „przez żołądek do serca” , ale zazwyczaj, kiedy nasze kobiety szykują się do pracy, my jeszcze śpimy, a kiedy my wracamy z pracy, to one już śpią. Kiedy kładzie się obok Ciebie do łóżka, nagle czujesz całą gamę zapachów, jego ręce pachną jedzeniem, broda, włosy, jesteś głodna. Późne kolacje po jego pracy to w sumie normalne, ale dzięki temu zyskujesz towarzysza, przy którym jedzenie wspólnych posiłków nabiera innego wymiaru. W kuchni rządzi on, w domu raczej ty.
Oceniani przez krytyków amatorów, poddani opinii, codziennie zaczynamy wcześnie dzień, spisujemy zamówienia na jutro i jeszcze piwo z chłopakami albo wino z żoną w domu, jutro to samo. Jeszcze się nie urodził taki, co by wszystkim dogodził, ale jak większości dogodzimy, to jesteśmy dumni. Bo dla nas każde "dziękuję", "było smacznie", czy pusty talerz to spełnienie. Gotujemy dla gości. Chefem Kuchni jest ten, kto kocha gotować.
